23 kwietnia 2011 rok. Wielka Sobota. Na podwórko chałupy we wsi Krępa koło Kocka zajeżdża wysłużony Fiat. To do wujka Stanisława K. przyjechał w odwiedziny siostrzeniec Dawid ze swoimi znajomymi - młodym małżeństwem. Przywiózł 60-letniemu krewnemu ciasto i domową szynkę. Wszyscy w rodzinie wiedzą, że wuj Stacho po śmierci matki chodzi osowiały, a może i głodny - do ugotowania czegoś na płycie ma drewniane ręce. Dawid ma zobaczyć, jak on sobie radzi.

Więcej…

 

- Co ta kobieta tak ci się przygląda? – zapytał swą przyjaciółkę Martę J. zaintrygowany Robert P. Czekali w myjni na samochód. W drugim końcu hollu piła kawę jakaś klientka. W średnim wieku, ale ubrano młodzieżowo, wszystko było na niej markowe, bogactwo podkreślał złoty zegarek marki audemars piguet, wysadzany brylantami.

– Ależ to Ela W., żona Marka G. właściciela „Carringhtonu”, tej wypasionej restauracji i clubu, w której pracowałam - szepnęła przyjacielowi.- Nawet przez pewien czas była tam menedżerką. Osobiście nie miałam z nią kontaktu.

Więcej…

 

Ci, którzy doprowadzili do tego procesu pewnie na długo przed pierwszą rozprawą zacierali z uciechy ręce na samą myśl o spektakularnym widowisku na sali sądowej. Oto w ławie oskarżonych szacowny profesor prawa, znany adwokat, były ambasador, poseł. A obok niego towarzysz niedoli w czerwonym drelichu groźnego przestępcy, z wyrokiem dożywocia. I ci świadkowie z wieloletnimi wyrokami - skuci, przyprowadzani przez antyterrorystów, aby wydali profesorowi świadectwo etyki adwokackiej.

Więcej…

 

Całkowicie niewinny

- Honor polskich lekarzy został uratowany – powiedział do dziennikarzy prof. dr hab. Jan Podgórski, po wyjściu z sali rozpraw Izby Wojskowej SN. Wybitny neurochirurg oraz dwaj jego koledzy po fachu usłyszeli od sędziego zamykającego rozprawę: - Zostaliście panowie prawomocnie uniewinnieni od wszystkich zarzutów.

Więcej…

 
Więcej artykułów…